Gdyś pod krzyżem Syna stała, Maryjo! Tyleś, Matko, wycierpiała, Maryjo!

W filmie Mela Gibsona „Pasja” chyba najtrafniej sportretowana została Matka Jezusa. Maja Morgenstern - rumuńska aktorka żydowskiego pochodzenia znakomicie wcieliła się w postać cierpiącej Matki. Jej oczy wyrażały wszystko - miłość, ból, samotność, ale i kobiece męstwo. Maryja nie dała się złamać przez cierpienie. Stała odważnie po stronie przegranego Syna, który umiera śmiercią niewolnika. Stabat Mater dolorosa - Stała Matka boleściwa. Aktywność miłości to nie zawsze są czyny lub słowa. Nieraz najważniejsza jest sama obecność! Matka tylko tak może teraz pomóc Synowi. Po prostu być.

Cudowny obraz Matki Bożej Piotrkowskiej

„Żadna (…) matka nie doznała i nie zniosła tak wielkiego smutku i nieznośnej boleści w chwili śmierci syna swego według ciała, jak ta najukochańsza Matka współczująca w męce umiłowanego Syna swego, kiedy stała obok krzyża Jego, a zraniona mieczem boleści gorzko płakała. Dziwne to wielce, że widząc tak wielkie boleści Syna, którego niezmiernie i ponad wszystko miłowała, mogła jeszcze żyć w ciele; przecież Jej duszę tylekroć przeszywał miecz boleści, ilekroć widziała lub słyszała, że Syn jest dręczony i wyszydzany. O zaiste, szczególne to męczeństwo osamotnionej Matki i czułej Dziewicy, która boleśniej była dręczona w sercu współczując Synowi, niż jakiś męczennik zawieszony na narzędziu tortur.”

MATKA BOLESNA!

Ona – MATKA BOLESNA – wskazuje nam, jak ważna w miłości jest obecność. Zwłaszcza, gdy ktoś cierpi. Brakuje nam nieraz słów, nie wiemy co robić, zwyczajnie boimy się cierpienia, umierania. Maryja pokazuje, że nie wolno uciekać spod krzyża.

Każdy ludzki krzyż jest zawsze powiązany z krzyżem Chrystusa. I tam, gdzie jest krzyż najbardziej potrzebna jest obecność wypełniona współcierpiącą miłością. Potrzebna jest czułość, łagodność, cisza, uścisk dłoni, a czasem łzy.
Maryja uczy męstwa wobec cierpienia.

Zwykle najtrudniej przyjąć cierpienie bliskich. Maryja Bolesna mówi współczesnemu człowiekowi: nie odwracaj oczu od cierpienia, od śmierci. To także należy do tajemnicy życia. Cierpienie jest zawsze najważniejszą próbą wiernej miłości. BO NIE MA MIŁOŚCI BEZ CIERPIENIA!

I dziś oczyma Najświętszej Matki Zbawiciela – tej, która pokazała jak stać pod krzyżem i nigdy nie tracić nadziei…

Patrzmy na tych, którzy znaleźli w Jerozolimie i wyciągajmy wnioski. Bo tam mógł być każdy z nas! I przecież to my krzyżujemy Jezusa naszymi grzechami i zapewne również zginąłby, gdyby przyszedł dziś!

Choć zmieniły się czasy, ludzie pozostają tacy sami… I może niejeden z nas mówi: JEST NIEWINNY, ALE PÓŹNIEJ WYDAJE WYROK SKAZUJĄCY; może niejeden z nas mówi: NIE ZNAM TEGO CZŁOWIEKA; może krzyczy jak inni: NA KRZYŻ Z NIM;

POWIEDZMY DZIŚ JEZUSOWI, JAK ŚW. PIOTR, „PANIE, TY WSZYSTKO WIESZ, TY WIESZ, ŻE CIĘ KOCHAM”.

MATKO TKLIWEGO SERCA!

Nawet jeśli sobie nie zdajemy z tego sprawy to razem z Nią przeżywamy nasze życiowe krzyże. Choroby i śmierć bliskich, nieszczęśliwe wypadki, troskę i niepokój o tych, których się kocha. Samotność, brak zrozumienia, starość, nałogi od których nie potrafimy się uwolnić, grzechy z którymi nie potrafimy zwyciężyć. Maryja siedzi obok nas na szpitalnych korytarzach, trzyma razem z nami kartki z wynikami badań.

Razem z nami płacze nad grobami bliskich, pochyla się nad łóżeczkiem dziecka, które leży w gorączce i pociesza nas powtarzając słowa: „Nie bójcie się, bo jestem z Wami. Jestem Waszą Matką. Nie bójcie się nieść krzyża tak jak niósł go mój Syn i jak ja sama go niosłam. Nie bójcie się przeżywać razem z Nim i ze mną Wielkich Piątków waszego życia.

Bo tylko ten, kto weźmie swój krzyż na ramiona, tylko ten kto żyje i umiera z Chrystusem i dla Chrystusa będzie mógł przemienić ból i smutek Golgoty na radość pustego grobu w niedzielę zmartwychwstania”. Amen.

Źródła: http://pietrasdawid.pl http://mojecogitarium.blogspot.com