Święty Antoni cudotwórco Boży
Ja Ciebie wzywam gdy serce się trwoży
Gdy moją duszę tęsknota owładnie
Kiedy grom pokus ciężkich na nią spadnie

Więc Cię dziś błagam, o Święty Patronie
Niech znów miłością serce me zapłonie
Niech mi się wszystko czarnym nie wydaje
Twój niech mi przykład prze oczami staje

Pierwsza i ostatnia zwrotka pieśni do Antoniego pt: ,,Antoni święty cudotwórco”

Tak jak ludzie w czasach życia świętego z Padwy, tak każdy z nas może przyzywać patrona od rzeczy zgubionych w swoich potrzebach, a zwłaszcza w czasie pokus, które są w dzisiejszym świecie bardzo pociągające.

Jak w każdy wtorek może zawierzyć wszystkie swoje intencje, problemy, lęki podczas co tygodniowego nabożeństwa po Mszach Świętych o 8:30 i 19:00 na które wszystkich serdecznie zapraszamy.

Obserwując nasze życie i życie innych widzimy, iż nierzadko przychodzą na nas okresy rozprężenia wewnętrznego, chłodu, oschłości (K. Rahner). W takich chwilach jesteśmy kuszeni, aby zatrzymać się na tym, co zewnętrzne, powierzchowne i materialne. Szczególnie w naszych czasach jesteśmy kuszeni do tego, aby skoncentrować się na materialnym dobrobycie i konsumpcji zmysłowej. Pokusa ta jest przede wszystkim owocem lekceważenia Boga oraz próby urządzania swojego życia i życia innych bez Niego. Patrząc na pokusę tylko od zewnątrz, może nam się wydawać, że łatwo ją przezwyciężyć. Takie odczucie mamy tylko do momentu rozpalenia się w nas pożądliwości. Gdy wzmaga się pożądliwość, wówczas wydaje się nam, że musimy ulec. W chwilach silnych pokus grzech wydaje się koniecznością.

Dlaczego zatem warto oddać świętemu Antoniemu z Padwy, który jak w przykładowym wcześniejszym cudzie pt: ,,List szatana” umiał go przechytrzyć i dać radość zmartwionej matce? Dlaczego stworzono specjalne egzorcyzmy do patrona między innymi rzeczy zgubionych?

Odpowiedzi możemy znaleźć w legendzie zamieszczonej w Bazylice świętego w Padwie:

Książę ciemności, zgadując, że św. Antoni (Ferdynand) będzie w przyszłości wielkim świętym, bardzo wcześnie zaczął manifestować swoją obecność. Pewnego dnia, gdy młody człowiek modlił się w katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, lampka płonąca przed ołtarzem nagle zgasła i wnętrze świątyni pogrążyło się w mroku. Domyślając się, że chodzi o podstęp szatana, Ferdynand nakreślił palcem na marmurze znak krzyża, a płomień natychmiast zapłonął z powrotem. Zły duch rzucił się do ucieczki, co zostało wyobrażone na jednym z fresków katedry.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.