O tak! Żyjmy w Kościele jak ptak w gnieździe, nie wychodźmy z niego w innym celu, niż aby wzlecieć do nieba. Niech każdy chrześcijanin prosi o dar wytrwania w wierze, modląc się: udziel mi, Ojcze niebieski, łaski życia i śmierci w wierze Apostołów i Twojego Świętego Kościoła Katolickiego.

św. Antoni z Padwy

Odczuwając w sobie powołanie do kapłaństwa, postanowił wstąpić do kanoników św. Augustyna. Przygotowując się do kapłaństwa, sumiennie zgłębiał prawdy wiary. Mając fenomenalną pamięć, znał Biblię tak doskonale, że mówiono o nim: „Gdyby wszystkie święte Pisma uległy zniszczeniu,

Antoni mógłby podyktować je sekretarzowi, aby w ten sposób zostały odtworzone”. Jest więc on dla nas wzorem w znajomości Słowa Bożego i pogłębiania wiary. Kiedy tylko miał czas, oddawał się nauce i czytaniu, przebywając w bibliotece.

Św. Antoni zachęca więc nas do pogłębiania wiedzy religijnej.

Kazaniach św. Antoni mówi o modlitwie jako związku miłosnym, w którym człowiek pragnie ze słodyczą rozmawiać z Panem, a to rodzi niewymowną radość, która łagodnie ogarnia modlącą się duszę.

Antoni przypomina nam, że do modlitwy potrzebna jest cisza, której nie należy utożsamiać z odcięciem się od zewnętrznych hałasów, lecz stanowi wewnętrzne doświadczenie, w którym przez usunięcie tego, co rodzą troski duszy i co rozprasza, dąży się do uzyskania ciszy w samej duszy.

Zgodnie z nauczaniem tego wybitnego doktora franciszkańskiego, na modlitwę składają się cztery nieodzowne postawy, które łacina Antoniego definiuje w następujący sposób: obsecratio, oratio, postulatio, gratiarum actio.

Można by je przetłumaczyć następująco: ufne otwarcie serca przed Bogiem, to pierwszy krok — nie wystarczy po prostu pojąć Słowo, ale w modlitwie trzeba otworzyć serce na obecność Boga; następnie powinienem rozmawiać z Nim serdecznie, dostrzegając Jego obecność we mnie; a następnie — co jest rzeczą bardzo naturalną — należy przedstawić Mu nasze potrzeby; w końcu wielbić Go i Mu dziękować.

Św. Antoni wskazuje nam także na Boga, który jest Panem życia i śmierci.

 Któregoś wieczoru, młoda matka, wszedłszy do domu po wysłuchaniu nauki św. Antoniego, zastała swoje dziecko martwe w kołysce. Pobiegła natychmiast do kaznodziei, by usłyszeć, że nie powinna rozpaczać, gdyż „Pan się ulituje”. W domu znalazła dziecko żywe, pochłonięte zabawą.

Sława św. Antoniego i cuda nie podobały się jednak wszystkim. Dlatego kiedy zaproszono go na ucztę, podano mu zatrute potrawy. On jednak posiłek błogosławił znakiem krzyża św. i nic mu nie zaszkodziło. I nawet w tak codziennej sprawie, jak modlitwa przed posiłkiem, jest dla nas wzorem ten święty. Wierzył w moc słów Chrystusa: „Jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić” (Mk 16,18). 

źródła: http://pietrasdawid.pl/ https://opoka.org.pl/

Komentarze zamknięte, ale trackbacks i пингбэков otwarte.