Antoni przypomina nam, że modlitwa potrzebuje atmosfery ciszy, która nie pokrywa się z oderwaniem od zewnętrznego hałasu, ale jest doznaniem wewnętrznym, mającym na celu usunięcie przeszkód w skupieniu się, spowodowanych przez troski duszy.

Według nauczania tego wybitnego Doktora franciszkańskiego modlitwa składa się z czterech niezbędnych postaw, które Antoni określił po łacinie jako

  • obsecratio,
  • oratio,
  • postulatio,
  • gratiarum actio

Moglibyśmy je przetłumaczyć następująco: ufne otwarcie serca na Boga, pełna uczucia rozmowa z Nim, przedstawienie naszych potrzeb, wysławianie Go i dziękowanie Mu.

Jutro, jak w każdy wtorek, będziemy mogli podczas nabożeństwa do świętego Antoniego po Mszach Świętych o godzinie 8:30 i 19:00 zawierzyć nasze intencje i potrzeby.

Jak robił to święty z Padwy?

Posiadał dar bilokacji i czytał w ludzkich sercach. Wzywał wszystkich do nawrócenia i do podjęcia pokuty, zwalczał lichwę i wyzysk biednych. Z wielką uwagą słuchała go cała Padwa, dokąd przybył, by nieco zadbać o swoje zdrowie nadwątlone wyczerpującą pracą. Antoni, dzięki zanoszonym do Boga modlitwom, dokonywał cudów uzdrowienia z ciężkich chorób. 

Głosił kazania także w obecności papieża Grzegorza IX. Mieli okazje go słuchać pielgrzymi nawiedzający Wieczne Miasto. Powtórzył się wtedy cud Zielonych Świąt, bo choć głosił kazanie w ojczystym języku, to jednak rozumieli go Włosi, Hiszpanie i Niemcy. Przez kilka lat był również wykładowcą filozofii w Bolonii. 

Pod koniec dość krótkiego życia Antoniego jego zamożny przyjaciel zbudował mu w koronie drzewa małą pustelnię pod Padwą. Pewnego dnia przybył on na to miejsce, by spotkać się ze „Świętym”, bo tak go nazywano już za życia. Przeraził się bardzo, gdy zobaczył, że całe drzewo było w ogniu. Był przekonany, że wybuchł pożar. Gdy się jednak zbliżył, zobaczył modlącego się Antoniego, nad którym unosiła się łuna ognia, znak Bożej obecności w sercu gorliwego zakonnika.

Właśnie w swej pustelni pod Padwą Antoni zachorował. Był 13 czerwca 1231 r. Poprosił, by go zaniesiono do Padwy. Zmarł w drodze u bram miasta, gdzie na powitanie jego ciała wyszli wszyscy mieszkańcy, przez których był bardzo szanowany i lubiany. Już rok po śmierci został kanonizowany. Wkrótce wybudowano w Padwie bazylikę, gdzie złożono jego relikwie.

Do dziś nie uległy rozkładowi jego struny głosowe, które przez całe jego ziemskie życie służyły do głoszenia Bożej chwały. Został też ogłoszony doktorem Kościoła.Święty Antoni przez całe życie był ubogi i dbał o ubogich, dlatego w naszych kościołach, obok jego wizerunku, są skarbonki dla biednych. W ten sposób nadal się o nich troszczy.

Cud Antoniego w zamku.

W zamku Montagnana żyła pewna kobieta, imieniem Solagna, która — od trzynastu miesięcy dotknięta paraliżem — uczyniła ślub, że przybędzie do grobu świętego ojca Antoniego, aby prosić o przywrócenie zdrowia. Gdy pewnej nocy zasnęła leżąc w swoim łóżku, obudził ją hałas, jakby uderzanie w nogę łóżka. Zawołała kogoś, kto był w pobliżu, i zapytała, czy czegoś nie słyszał. Osoba ta odpowiedziała, że nie.

Bardzo zaniepokojona kobieta usiadła więc na łóżku i, narzuciwszy na siebie szatę, czuwała. Po chwili jeszcze bardziej przestraszyła się, bo stukot się powtórzył. Zrobiła na czole znak krzyża i rzekła:

„Kto dotyka łóżka?” Usłyszała głos, który mówił do niej: „Odwagi, przeżegnaj się!” Na to ona: „Kto jesteś, Panie?” Głos odpowiedział jej: „Jestem Antoni”. Kobieta wykrzyknęła wówczas: „Uwolnij mnie, święty Antoni!” A on odrzekł: „Oto zostałaś uzdrowiona”.

Gdy nastał ranek, kobieta wstała wzmocniona i od tego czasu nie odczuwała żadnych dolegliwości.

źródła: https://deon.pl/

Komentarze zamknięte, ale trackbacks i пингбэков otwarte.