Kilka miesięcy musiał czekać na pozwolenie hiszpańskiego prowincjała, któremu podlegały portugalskie klasztory, aby mógł z wyznaczonym towarzyszem udać się na misje do Maroka. Równocześnie odbywał nowicjat i zapoznawał się z duchowością nowego zakonu. Na upragnione misje wyruszył zapewne jeszcze jesienią 1220 r.

Wyprawa na misje

Człowiek planuje, ale to Bóg kieruje naszymi losami. Na afrykański brzeg brat Antoni zszedł ze statku poważnie chory. Nie tylko nie był w stanie głosić Ewangelii, ale sam potrzebował pomocy. Choroba go nie opuszczała, Była to prawdopodobnie ciężka malaria. Wtedy zrozumiał, że Bóg ma co do niego inne plany i zgodził się wrócić do Portugalii. Być może wczesną wiosną wsiadł na hiszpański statek, którym miał się przeprawić do Europy.

W drodze powrotnej jego statek porwała burza morska, która zawiodła go aż na Sycylię. Tam szczęśliwie wylądował w pobliżu Mesyny. Schorowany i wycieńczony trafił pewnie najpierw do jakiegoś przytułku dla ubogich, a potem do klasztoru, który bracia św. Franciszka założyli w pobliżu tego miasta.

Talent Antoniego

Po krótkiej rekonwalescencji, po Wielkanocy Antoni wyruszył z miejscowymi braćmi do Asyżu na kapitułę generalną, którą św. Franciszek zwołał na dzień Zesłania Ducha Świętego, na 30 maja 1221 r.

Było to sławne zebranie, zwane „kapitułą namiotów”. Na skraju lasu, pod Asyżem, przy kapliczce Matki Bożej Anielskiej zebrało się od trzech do pięciu tysięcy braci mniejszych. Antoni miał nadzieję, że od Franciszka dowie się, co ma dalej robić, ale do Franciszka, który na tym zebraniu przedstawił nowy tekst Reguły, trudno było się dopchać. Widząc, jak Franciszek był zajęty sprawami całego bractwa, Antoni pewnie nawet nie próbował do niego dotrzeć.

Osamotnionego i zagubionego dostrzegł prowincjał boloński, który poszukiwał jakiegoś kapłana, aby braciom pragnącym żyć w pustelni, odprawiał Mszę świętą. Przyjął go do swojej prowincji i wysłał do Pustelni św. Pawła, koło miasta Forlì, gdzie Antoni przez blisko rok miał czas na modlitwę i rozważanie Pisma świętego, zwłaszcza czytań liturgicznych na niedziele i święta.

Pełen pokoju czas modlitwy został przerwany przez przypadek. W Forlì odbywały się święcenia kapłańskie franciszkanów i dominikanów. Stanowily one okazję do współzawodnictwa pomiędzy bliskimi sobie zakonami. Przedstawiciele jednych i drugich mieli wygłosić kazanie, a nawet popisać się kunsztem kaznodziejskim wobec biskupa oraz obecnych tam franciszkańskich i dominikańskich braci.

Zamówiony przez prowincjała franciszkanów kaznodzieja nie przybył. Prowincjał prawdopodobnie chciał wybrnąć z przykrej sytuacji pobożnym żartem. Wyznaczył do przemówienia brata Antoniego, znanego z milczenia, cichej modlitwy i pokornej pracy, od którego nikt nie oczekiwał mądrości.

Antoni zaskoczył słuchaczy nie tylko swoją znajomością Pisma świętego i teologii, ale także niezwykłym talentem kaznodziejskim.

Od tego kazania zaczęła się jego ciężka praca. Głosił kazania, objaśniając przede wszystkim Słowo Boże. Bronił nimi lud Boży przed błędami, godził zwaśnionych mieszkańców miast, wzywał wszystkich do nawrócenia, a Bóg uzupełniał jego wysiłki łaskami, a nawet cudami, które jego działalności towarzyszyły. Zapamiętano go przede wszystkim jako cudotwórcę.

źródło: https://www.franciszkanie.pl/ Władysław Paulin Sotowski OFMConv

Serdecznie zapraszamy na nabożeństwo wtorkowe do świętego z Padwy po Mszach Świętych o godzinie 8:30 i 19:00

Komentarze zamknięte, ale trackbacks i пингбэков otwarte.