W ubiegłą niedzielę rozpoczął się nowy rok kościelny. Rozpoczynamy go Adwentem. Na progu tego czasu pytamy, jaką treścią wypełnimy w Adwencie nasze życie? Co nam proponuje Kościół w swojej liturgii na ten pierwszy okres roku kościelnego?

Cudowny obraz Matki Bożej Piotrkowskiej

W adwentowym czasie stoją przed nami dwa podstawowe zadania. Po pierwsze: Adwent jest okresem naszego przygotowania się na święta Bożego Narodzenia. Po drugie: Adwent jest także czasem zapowiadającym drugie przyjście Chrystusa. Będzie to przyjście na końcowy sąd, przyjście w chwale i majestacie.

Dlatego w pierwszą niedzielę Adwentu słuchamy Ewangelii mówiącej o powtórnym przyjściu Chrystusa, o potrzebie czujnego oczekiwania na Jego powrót:

„Uważajcie i czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie” (Mk 13, 33).

Czuwanie wymaga napiętej uwagi i wytężonej świadomości. Czuwaniu towarzyszy gotowość do słuchania i działania. Czuwać – to być gotowym na coś, to uważnie czekać na kogoś lub na coś. Czuwać – to wytężyć wysiłek, to nastawić się na spotkanie kogoś czy przyjęcie czegoś. Czuwanie podejmujemy, by – z jednej strony – nie pozwolić się osaczyć złu, a z drugiej – by nie przeoczyć okazji do tworzenia dobra.

Po Ostatniej Wieczerzy mówił Chrystus do swoich uczniów w Ogrodzie Oliwnym przed swoją męką i śmiercią:

„Zostańcie tu i czuwajcie… Szymonie, śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie” (Mk 14, 34. 37b-38a).

Podobnie potem św. Piotr nawoływał do czuwania w obliczu złego ducha:

„Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży, szukając, kogo pożreć” (1 P 5, 8).

Jest zatem szatan, który ludzi nieostrożnych, nieuważnych łapie w swoje szpony i wciąga do szerzenia zła. Że tak naprawdę jest, widać to w życiu. Trzeba być rzeczywiście ślepcem, żeby nie zauważyć działania szatana w historii ludzkości i w dzisiejszym życiu. Zło spotykamy na co dzień. Zło niekiedy nas przeraża i przede wszystkim nas unieszczęśliwia. Dlatego należy czuwać, by się mu nie dać opanować.

Czuwanie ma też na celu aspekt pozytywny. Czuwając, wyszukujemy okazji, by czynić dobrze. Człowiek ospały, osowiały, nieuważny zaprzepaszcza okazje do pełnienia dobra, natomiast człowiek czuwający, łatwiej doświadcza Boga i mobilizuje się do szerzenia prawdy i dobra.

Czuwanie tego typu, o którym tu mowa, winno być wypełnione modlitwą:

„Czuwajcie i módlcie się” – mówi Chrystus.

Modlitwa nadaje czuwaniu pełniejszą treść i bardziej usposabia do pełnienia dobra.

Czuwanie z Matką Bożą.

Takim to akcentem, taką zachętą do czuwania kończy Kościół rok liturgiczny i taką wskazówkę, takie ukierunkowanie daje nam na czas adwentu, w który wkraczamy. „Czuwajcie i módlcie się” (Łk 21,34): I wzorzec tego czuwania, tego rozmodlenia, Kościół widzi przede wszystkim w Maryi Dziewicy, co powinniśmy sobie uświadomić i przypomnieć u progu adwentu, aby dostrzec jak ten okres liturgiczny jest szczególnym czasem maryjnym i odkrywamy w nim Maryję z tą świeżością, jaką może dać Matka, bo przecież bardziej niż Królową jest Ona dla nas Matką, jak nazywała ją św. Teresa od Dzieciątka Jezus i jak kontempluje Ją nauczycielski urząd Kościoła naszych dni.

Z Nią więc, z Maryją pragniemy wkroczyć z całym Kościołem w adwent, w czas szczególnie maryjny, i pragniemy odtwarzać w naszym codziennym życiu Jej postawę zasłuchania się w Boże Słowo i kontemplacji tego słowa; Jej postawę radosnej Córy Syjonu, Dziewicy mającej porodzić, która wypowiada swoje fiat, swoje „niech mi się stanie wg słowa Twego” i przyjmuje Bożą wolę.

Pragniemy, tak jak Ona, wnosić Jezusa w życie świata, w życie ludzi, wśród których żyjemy. Ona, oczekiwanie całych pokoleń na przyjście Mesjasza przekształciła w Jego obecność wśród ludzi.

Liturgia adwentu, w który wkraczamy, przesycona jest więc obecnością Maryi: to nie tylko roraty, znane zresztą jedynie w Polsce i na Węgrzech; to nie tylko, w konsekwencji, ta świeca zwana „roratką”, którą ustawiamy na ołtarzu, ale to przede wszystkim wspaniałe teksty liturgiczne. Przywołajmy niektóre z nich.

Spójrzmy chociażby na adwentowe antyfony na godziny mniejsze w Liturgii Godzin (czyli w brewiarzu), które osobiście zawsze mnie urzekały. Antyfona na tercję, na godzinę przedpołudniową: „Zapowiedzieli prorocy, że Zbawiciel się narodzi z Maryi Dziewicy”.

Imienia Dziewicy nie podał żaden prorok, podaje je po raz pierwszy Ewangelia św. Łukasza, ale liturgia nie czyni z tego problemu, bo ona chce, abyśmy przeżywali zbawcze misterium, przypominając, przywołując jego protagonistów… I popatrzmy na antyfonę z seksty, z godziny południowej:

„Anioł Gabriel powiedział Maryi: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. I na nonę, tj. na godz. popołudniową: „Rzekła Maryja: co znaczy to pozdrowienie? Zatrwożyłam się w mojej duszy, bo mam porodzić Króla, który nie naruszy mojego dziewictwa”.

Otóż już tylko te trzy antyfony adwentowej liturgii stawiają nam przed oczy Maryję z Nazaretu i informują nas, że będzie Ona Matką Pana, że On narodzi się z Niej, która jest pełna łaski, która jest błogosławiona między niewiastami. Co więcej, informują nas także, że pozostanie Ona na zawsze Dziewicą!

Kościół, który zbiera się trzykrotnie każdego dnia, aby recytować brewiarzowe godziny pośrednie, celebruje w adwencie fiat Maryi, Jej niech mi się stanie według słowa Twego, celebruje wcielenie Bożego Słowa, zapraszając swych wiernych, aby byli – tak jak Maryja – otwarci na Boże wezwanie, na natchnienia Ducha świętego, na pełnienie we wszystkim Bożej woli.

źródła:https://www.karmel.pl/przezywac-adwent-z-maryja-i/ https://www.niedziela.pl/

Komentarze zamknięte, ale trackbacks i пингбэков otwarte.