1 września obchodziliśmy kolejną rocznicę wybuchu II wojny światowej. Konfliktu zbrojnego, który doprowadził do śmierci milionów ludzi, często w makabryczny sposób. Wielu z nas może zadawać sobie pytania: ,,Jak to możliwe? Dlaczego? Czy człowiek może tak traktować bliźniego?” Na te wszystkie pytania możemy znaleźć odpowiedź u Matki Bożej, naszej Pani Piotrkowskiej.

Cudowny obraz Matki Bożej Piotrkowskiej

Najbardziej znane objawienia Matki Bożej zapowiadające wybuch II Wojny Światowej miały miejsce w Fatimie. Niewiele osób jednak pamięta, że podobne wydarzyły się później, już u progu wojny.

Od 13 maja 1917 roku przez pięć kolejnych miesięcy Matka Boska objawiała się w Fatimie trójce dzieci: Hiacyncie, Łucji i Franciszkowi. Jej przesłanie zawarte w II Tajemnicy fatimskiej brzmiało:

Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby ich ratować, Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeśli zrobi się to, co ja wam mówię, wiele dusz zostanie uratowanych, nastanie pokój na świecie. Wojna się skończy. Ale jeżeli się nie przestanie obrażać Boga, to za pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga, gorsza.

Kiedy ujrzycie noc oświetloną przez nieznane światło, wiedzcie, że to jest wielki znak, który wam Bóg daje, że ukarze świat za jego zbrodnie przez wojnę, głód i prześladowania Kościoła i Ojca Świętego. Żeby temu zapobiec, przyjdę, by żądać poświęcenia Rosji memu Niepokalanemu Sercu i ofiarowania Komunii św. w pierwsze soboty na zadośćuczynienie.

Jeżeli ludzie me życzenia spełnią, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, Rosja rozszerzy swoje błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Dobrzy będą męczeni, Ojciec Święty będzie bardzo cierpieć, wiele narodów zostanie zniszczonych, na koniec zatriumfuje moje Niepokalane Serce. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, a dla świata nastanie okres pokoju.

Zapowiedzianym przez Maryję nieznanym światłem mogła być zorza polarna, która 24 stycznia 1938 roku była widoczna w miejscach, w których nigdy wcześniej nie występowała. Kilkanaście miesięcy później wybuchła II wojna światowa.

Serce Maryi ratunkiem tonących

Dziś żyjemy czasach pokoju, jednak każdy z nas może dostrzec jakie zmiany zachodzą w postrzeganiu świata i zachowaniach u ludzi. Dlatego sytuacja może się powtórzyć tak jak to było 100 lat temu.

Polska, która doznała szczególnej opieki ze strony Opatrzności i Matki Najświętszej w 1920 roku, w latach międzywojennych nie wykazała się szczególną wiernością wobec Boga. Pobożność, żywa szczególnie na wsi, nie znalazła przełożenia na życie publiczne. Tu coraz energiczniej rozpychali się zwolennicy świeckości państwa, dążący do oficjalnego uznania religii za sprawę prywatną i zamknięcia życia religijnego w murach świątyń.

Spychanie Kościoła do kruchty musiało pogłębić degrengoladę moralną społeczeństwa, przejawiającą się m.in. w mordowaniu dzieci nienarodzonych, prostytucji, zdradach małżeńskich, prowadzącej do przemocy nienawiści między grupami społecznymi i narodowymi, a więc grzechów, za które według Celakównej nasz kraj został ukarany klęską wrześniową i wydaniem na łaskę i niełaskę zbrodniczych reżimów: nazistowskiego i komunistycznego.

Czyniąc obrachunki wrześniowe należy brać pod uwagę także ten duchowy aspekt i wyciągać wnioski aktualne w czasach współczesnych. Czy odwracając się od Boga, tolerując aborcję, rozwody, konkubinat nie idziemy śladem naszych przodków?

Różaniec to Ewangelia, to wspaniała nowina.

Nad morzem mieszkała pewna rodzina rybaka. Został już tylko syn z matką. Matka za każdym razem ciężko przeżywała wyprawę syna na pełne morze. Któregoś dnia syn znowu wypłynął na łowiska. Powiedział, że wróci niedługo. Minął jednak jeden dzień, drugi, trzeci…

Sercem matki targał coraz większy i straszniejszy niepokój. Nie umiała wysiedzieć w swej ubogiej izdebce. Wyszła na brzeg, jakby sądziła, że może przez to przybliży powrót ukochanego syna. Z przerażeniem spostrzegła, że zbiera się na burzę. Nadciągały czarne, ciężkie chmury, gwałtowny wicher coraz mocniej targał powierzchnią morza. Coraz wyższe fale rozbijały się na piasku. Rozpacz ogarniała matkę. Chodziła po brzegu i w intencji syna odmawiała Różaniec. Syn ciągle nie wracał…

Ciemno już było od ołowianych chmur. Matka weszła do morza, nie zważając na fale – jakby chciała być bliżej syna. Odmawiała ciągle Różaniec, a z oczu jej płynęły łzy – gorzkie, matczyne, pełne boleści i zatroskania. I dziwna rzecz! Łzy wpadające do morza uspokajały wzburzone bałwany! Morze cichło pod ciężarem matczynych łez!

Sercem raczej, niż oczyma, ujrzała matka daleko na horyzoncie maleńki punkcik – łódź syna miotaną ciągle jeszcze wichrami. Weszła głębiej w cichą już przy brzegu wodę, odmawiając wytrwale Różaniec. Była pełna nadziei i pokładała ufność w Bogu i w Matce Najświętszej. Modliła się: “Matko, musisz mi go zwrócić. Wiem, że Ty możesz to zrobić”.

Morze coraz bardziej się uspokajało. Po chwili straszliwie umęczony syn przybił do brzegu. Chwyciła go matka w swe ramiona, przytuliła. A on zapytał: “Mamo! Jak ty to zrobiłaś? Jak potrafiłaś rzucić mi stąd, z lądu, ten przedziwny sznur z węzłami, którego się chwyciłem? Dzięki niemu mogłem przybić bezpiecznie do brzegu, choć fale złamały ster mojej łodzi”. 

Różaniec odpowiedzią na każde pytanie.

Święty Antoni Claret z kolei modlił się kiedyś gorąco do Niepokalanej Dziewicy w intencji pewnego kraju. Maryja mu odpowiedziała, że losy tego kraju zaszyfrowane są w Różańcu. Kto wie, czy los dzisiejszego świata nie jest zaszyfrowany w tej modlitwie?

Jak owa matka, która rzuciła synowi linę ratunkową modlitwy różańcowej – niewidzialną, lecz jakże realną! – tak i my musimy się chwycić Różańca. Świat przeżywa straszliwe zamieszanie. Najgenialniejsze nawet umysły nie umieją znaleźć drogi wyjścia z tego wzburzonego morza, jakim stała się nasza cywilizacja.

Musimy rzucić biednej ludzkości sznur różańca. Jak to zrobić? Modlić się różańcem i żyć nim, rozpowszechniać go. W nim zaszyfrowany jest los ludzkości – to nie przesada.

Matka Boża dokonuje dziś wielkiego dzieła przemiany w swoich dzieciach. Ta sama w Betlejem, ta sama w Nazarecie, ta sama pod Krzyżem, ta sama dziś, wśród nas. W ważnych chwilach zawsze przychodziła i przychodzi z różańcem w dłoniach.

Bo święty Różaniec to potężna modlitwa, którą Kościół zanosi do Boga na chwałę Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny. Kiedyś nieznana i pokorna Dziewczyna z Nazaretu zapowiedziała, że będą Ją czciły wszystkie narody. Dziś już chyba nie ma na świecie takiego języka, w którym nie powtarzano by Zdrowaś Maryjo.

Różaniec to Ewangelia, to wspaniała nowina o tym, że Bóg tak ludzi ukochał, iż stał się jednym z nas (por. J 3,16). To wielka nowina o tym, że zostaliśmy odkupieni i powołani do godności dzieci Bożych (por. 1 J 3,1n). To cudowna nowina mówiąca nam o tym, że jesteśmy przeznaczeni do wiecznej chwały z uwielbionym Chrystusem.

To właśnie jest Ewangelia, którą rozważamy na paciorkach różańca. Zobaczmy, w pierwszej części przeżywamy właśnie wielką tajemnicę wkroczenia Boga w ludzką historię. Druga poświęcona jest dziękczynieniu za Odkupienie. Część trzecia to część pełna nadziei i prośby tych, którzy mają być na wieki złączeni z Jezusem Chrystusem, swoją Głową, tak jak Najświętsza Panna Maryja.

Przez różaniec do poznania Boga

Tajemnice Różańca to tajemnice życia, męki i chwały naszego Pana. Różaniec zawiera istotę Ewangelii, istotę chrześcijaństwa. Jeśli ktoś dużo i świadomie modli się na różańcu, możemy ufać, że jego wiara będzie się nieustannie pogłębiać. Jest rzeczą niemożliwą, by ktoś, kto na co dzień żyje wielkimi prawdami chrześcijaństwa, nie uczynił z nich naczelnych zasad swego życia.

Nasi ojcowie zostali wychowani na Różańcu. Ich spracowane ręce wieczorem, po trudach dnia, ujmowały różaniec i tak jednoczyli tajemnice swego życia z tajemnicami Jezusa i Maryi. Nosili różaniec na szyi, gdy wyruszali w daleką podróż, może za chlebem, może jako flisacy ze spływem zboża.

Wielbili w ten sposób Bogurodzicę Dziewicę, Różańcową Maryję, i tak świadczyli o Niej, a przez Nią o Bogu Prawdziwym. To było ich życie, to była ich nadzieja. Nie wstydzili się Boga, ani prawd wiary. W tym duchu wychowywali swe dzieci; tak i my zostaliśmy wychowani.

Tego dziedzictwa nie można zatracić, ten różańcowy skarbiec musimy wzbogacić i przekazać dalej, by służył przyszłym pokoleniom.

źródła: https://www.pch24.pl/wiara-polakow-w-przededniu-wojny–co-moglismy-zrobic-inaczej-,62507,i.html#ixzz6WnH5sBB8 https://stacja7.pl/ https://www.maryjni.pl/ o. Stanisław Mariia Kałdon.

Komentarze zamknięte, ale trackbacks i пингбэков otwarte.