Wzywa się go jako świętego od zagubionych rzeczy materialnych. Jednakże pomagał też odnaleźć to, co o wiele cenniejsze, mianowicie wiarę, nadzieję, miłość i sens życia, pomagając ubogim, głosząc płomienne kazania i wypraszając cuda. 

św. Antoni

„Miłość jest duszą wiary. Bez miłości wiara umiera”. 

Dar wymowy, obrazowy i plastyczny język, ascetyczna postawa, zapał i cuda przysparzały Antoniemu rozlicznych słuchaczy. Innymi darami, jakimi Bóg obdarzył tego świętego, były: bilokacja, czytanie w sumieniach, prorokowanie i stygmaty. 

Kiedy kościoły nie mieściły wiernych chcących słuchać jego kazań, wygłaszał je na placach. W kazaniach w południowej Francji zwalczał także herezję katarów zwanych inaczej albigensami. Zostawszy prowincjałem Emilii, Lombardii i Wenecji, napisał Kazanianiedzielne, a uległszy kardynałowi Ostii, Kazaniana święta

Wygłosiwszy w 1228 r. kazanie przed papieżem Grzegorzem IX, wywarł tak silne na nim wrażenie, że papież nazwał go „Arką Testamentu” i polecił mu głoszenie kazań do przybywających do Rzymu pielgrzymów. Antoni głosił również kazania wielkopostne. 

Nie obawiał się też zemsty, upomniawszy księcia Ezelina III z Werony, okrutnego tyrana prześladującego zwolenników papieża. Ponadto wykładał w Bolonii, Montpellier i Tuluzie. W całym zakonnym życiu opiekował się ubogimi, stąd nie bez znaczenia były i są widoczne przy jego wizerunkach skarbonki z napisem „Chleb św. Antoniego”. 

Maria wzorem!

Kobieta imieniem Maria pasła pewnego razu klacze swego ojca nad rzeką Brenta. Siedziała zupełnie sama pod orzechem, gdy nagle wyszedł z wody czarny mężczyzna. Skierował się prosto ku niej, wziął ją na ręce i zaniósł pod inne drzewo orzechowe, które rosło w pobliżu. Rzucił przerażoną kobietę na ziemię i próbując gwałtu tak strasznie ją pobił, że potem ojciec musiał ją przyprowadzić do domu.

Miała bowiem garb na piersiach, nogę skurczoną w kolanie i wykrzywioną kość biodrową. Minęło ponad pięć lat, a ona ciągle cierpiała z powodu tego okropnego kalectwa. Pewnej nocy po śmierci błogosławionego Antoniego wstała bez niczyjej pomocy, bo kolano i stopa wyprostowały się. Pozostał jednak garb na piersi i zwichnięta kość biodrowa.

Pewnego dnia zaniesiono ją do grobu błogosławionego Antoniego i zupełnie powróciła do zdrowia. Gdy znikało kalectwo, wydawało się jej, że ręka ludzka delikatnie przesuwa się między ciałem i kośćmi, a członki, dręczone wcześniej ostrym bólem, doznają przyjemnej ulgi, jakby pod wpływem namaszczenia.

Komentarze zamknięte, ale trackbacks i пингбэков otwarte.