Już za dwa dni będziemy obchodzić Środę Popielcową. Sześć tygodni przed Wielkanocą Kościół rozpoczyna Okres Przygotowania Paschalnego (Wielki Post). Najstarsze wzmianki o liturgicznym przygotowaniu do Świąt Wielkiej Nocy odnajdujemy w dziele Tertuliana (+ 240 r.) De ieiunio i w wypowiedziach św. Ireneusza z Lyonu (+ 202). Obaj wielcy Ojcowie Kościoła wspominają o dwudniowym poście poprzedzającym Wielkanoc.

Także Dionizy Aleksandryjski (+ 262 r.) i Didaskalia syryjska ( III w.) wymieniają kilkudniowy post przed Paschą. Z kolei już czterdziestodniowe przygotowanie pojawia się w Kościele na przełomie III i IV w. Zaświadczają o tym wyraźnie:

  • sobór w Nicei (325 r.),
  • Egeria (Galia, IV w.),

a także święci:

  • Atanazy z Aleksandrii (list pasterski z 334 r.),
  • Hieronim (Palestyna, IV w.),
  • Cyryl Jerozolimski i Ambroży.

Recepta Antoniego na Wielki Post.

Kronikarz Rolandino opisał pobyt Antoniego w Marchii, a przede wszystkim w Padwie w latach 1229-30. To właśnie między mieszkańcami tego miasta a Antonim zawiązała się mocna więź wzajemnego szacunku i uczucia. W Padwie też wielki misjonarz dał końcowy szlif swoim Kazaniom niedzielnym , a po powrocie z dworu papieskiego zamierzał zapisać nowy zbiór kazań poświęconych tym razem świętom roku liturgicznego. Dzieło zdołał doprowadzić prawie do połowy.

Kiedy bowiem nadszedł Wielki Post, który w owym roku zaczął się 5 lutego, Antoni odłożył pióro i całkowicie oddał się głoszeniu kazań ludowych. Ów Wielki Post był czasem odrodzenia się duchowego Padewczyków. Był czymś wyjątkowym w dziejach Kościoła zachodniego. Wówczas bowiem po raz pierwszy przez cały okres Wielkiego Postu Antoni codziennie głosił kazania. Zwyczaj zapoczątkowany przez Antoniego odegrał niezwykle ważną rolę w następnych wiekach, kiedy to wielkopostne kazania stały się intensywnymi kursami katechetycznymi i momentami zbiorowego rachunku sumienia i nawrócenia.

Trzecią nowością wprowadzoną przez Antoniego (obok zwrotu dokonanego wśród franciszkanów odnośnie studiów oraz codziennego głoszenia kazań-katechez w okresie Wielkiego Postu) było częste słuchanie spowiedzi wielu ludzi. Kto zapoznał się ze źródłami hagiograficznymi dotyczącymi św. Franciszka z Asyżu, staje przed dziwnym faktem: pełnemu zaangażowania głoszeniu pokuty towarzyszy dziwna pustka, jeśli idzie o sakrament pojednania.

Biedaczyna z Asyżu był diakonem, nie mógł więc słuchać spowiedzi. Mógł przezwyciężyć tę trudność albo przez przyjęcie święceń kapłańskich, albo korzystać z posługi towarzyszących mu kapłanów, którzy po kazaniach nawołujących do pokuty mogliby słuchać spowiedzi. Zresztą i w programie działalności św. Dominika Guzmana (1221), który z niestrudzoną gorliwością głosił kazania, nawet założył opatrznościowy Zakon Kaznodziejski (dominikanów), spowiedź pozostawała faktem sporadycznym, ważnym – owszem – ale nie takim, który by nadawał ton jego pracy ewangelizacyjnej.

Antoni pierwszy przyczynił się do rozszerzenia się praktyki słuchania spowiedzi. Pierwsza jego biografia (Vita prima) opisuje jego działalność w czasie owego niezwykłego okresu Wielkiego Postu w Padwie w 1231 roku, kiedy to Antoni, wspomagany przez innych kapłanów zakonnych i świeckich, od rana do nocy usiłował jednać z Bogiem tłumy wiernych. Kazanie było posiewem, spowiedź – zbieraniem owoców, indywidualnym dialogiem osobowym, próbą pojednania każdej duszy z osobna z Bogiem i zharmonizowania jej życia z wymogami Ewangelii.

Spowiedź źródłem cudów.

Antoni traktował spowiedź nie jako coś wyjątkowego, ale jako stały i normalny środek oczyszczenia i odrodzenia chrześcijańskiego. Także po swojej śmierci pozostał apostołem sakramentalnego pojednania. Wspomniana już Vita prima z naciskiem podkreśla; że żaden z pielgrzymów nie otrzymywał upragnionego cudu, jeżeli wcześniej nie przystąpił do sakramentu nawrócenia.

Wskrzeszenie zmarłej dziewczynki.

W okręgu Padwy dziewczynka imieniem Eurilia poszła jak zwykle za matką, która w poszukiwaniu ognia udała się do domu sąsiadki. W drodze powrotnej matka zauważyła dziecko w rowie pełnym wody i błota, gdzie pływało martwe z twarzą zwróconą ku górze.

Kobieta podbiegła z krzykiem, wyciągnęła z wody córkę, która się utopiła, i na oczach wielu ludzi przyciągniętych tym smutnym widokiem ułożyła na brzegu rowu. Pewien obecny tam mężczyzna mimo stwierdzenia, że nastąpiło już stężenie śmiertelne, odwrócił dziecko głową na dół, a nogi jego podniósł do góry i oparł o stół. Ale i wtedy Eurilia nie wydała z siebie głosu, nie dała znaku życia – szczęki miała zaciśnięte, a wargi zamknięte jak u zmarłych tak, że nie było żadnej nadziei na jej uratowanie.

Wtedy zrozpaczona matka uczyniła ślub Panu i słudze Jego, błogosławionemu Antoniemu: przyrzekła, że przyniesie do jego grobu wizerunek z wosku, jeśli raczy zwrócić jej żywą córkę. Zaledwie wypowiedziała słowa ślubu, dziecko na oczach wszystkich poruszyło wargami. Ktoś włożył mu palec do ust, tak że zwróciło wypitą wodę i dzięki zasługom świętego ojca odżyło pod wpływem życiodajnego ciepła.

Komentarze zamknięte, ale trackbacks i пингбэков otwarte.