Kochamy i czcimy naszego drogiego Patrona, św. Antoniego; modlimy się do niego, jego ołtarze zdobimy w kwiaty lub zapalamy na jego cześć liczne świece i lampy, składamy ofiary na jego cześć ubogim, pościmy nawet. Przeważnie jednak nie czynimy tego bezinteresownie, z czystej miłości, nie, ale to wszystko i więcej jeszcze czynimy zawsze z prośbą o jaką łaskę, o przyczynę za nami do Boga. 

W każdej naszej sprawie, w każdym kłopocie do jego przemożnej uciekamy się przyczyny, żądamy od niego, by był naszym pocieszycielem, obrońcą, stróżem naszego mienia, karmicielem, znalazcą, opiekunem, pośrednikiem, i Bóg wie, czem jeszcze. I on, Patron cierpliwy, Patron dobrotliwy, nie gardzi naszemi prośbami, ale tak w wielkich jak i w drobnych sprawach z równą spieszy nam pomocą.

To też miłość i cześć dla św. Antoniego nie tylko nie ustaje, ale często wzrasta, potężnieje. Są jednak osoby, co doznawszy raz wielkiej łaski za przyczyną św. Cudotwórcy, zapominają o nim zupełnie i uczynionych ślubów nie spełniają. Tacy przypominają sobie św. Antoniego dopiero, gdy nowe jakie nieszczęście zwali się na nich i do niego z nową zwracają się prośbą i zazwyczaj nie daremnie.

Wzór w życiu codziennym.

Otóż nic lepszego i dla nas pożyteczniejszego, a św. Antoniemu milszego uczynić nie możemy, jak go naśladować w jego cnotach i pobożności. Mówi on też do swoich czcicieli, a mówi, krzyczy, woła z każdego swojego ołtarza, z każdego swojego obrazu czy figury:

„Bądźcie naśladowcami moimi, jakom ja Chrystusa!”

A co za ów wspaniały wzór cnót wszelkich daje nam w życiu swoim nasz ukochany Patron, św. Antoni! Czy jest jaka cnota, wielka i wzniosła, którejby on nie posiadał w stopniu wysokim? Nikt też nie może powiedzieć, że to wzór dla niego za wysoki, niedościgniony.

Zapewne, nie stać nas, byśmy dorównali Antoniemu w cnocie, ale pod pewnym względem możemy ku niemu się zbliżyć. Wszak był on człowiekiem jak my wszyscy, z tej samej co my był ulepiony gliny, tę samą posiadał naturę więcej do złego skłonną aniżeli do dobrego, był młody, żył na wielkim dworze, wśród pokus i ponęt wielkiego świata, miał również różne do zwalczania pokusy i przeciwności, jakie my mamy, a może nawet większe.

To wszystko jednak nie przeszkodziło mu być cnotliwym i wielkim świętym i nam także na przeszkodzie stać nie powinno.

Żyć dla Boga na wzór świętego z Padwy.

W tym jednak celu potrzeba nam pilnie przypatrywać się cnotom naszego ukochanego Patrona, badać w jaki sposób on żył, jak wałczył, jak zwyciężał, jak szedł do nieba, a następnie musimy czynić między nim a sobą porównanie, o ile my do niego jesteśmy podobni i starać się ze wszystkich sił upodobnić się do niego jak najdoskonalej.

Przedewszystkiem więc chcąc naśladować św. Antoniego, musimy się otrząść z naszego lenistwa, z naszego wygodnictwa, z naszego tchórzostwa, ale za jego przykładem musimy sobie powiedzieć:

Tak żyć jak dotąd żyłem, dalej nie mogę. Niech co chce kosztuje, ja muszę być innym, ja muszę zwalczyć swoje namiętności i bez oglądania się na kogokolwiek iść drogą cnoty aż do tchu ostatniego.

Jeżeli św. Antoniemu, mojemu Opiekunowi, nie było to tak trudne i ciężkie, i mnie trudem i ciężarem być nie może i nie będzie. Zbawienie duszy warte tyle i więcej jeszcze.

SERDECZNIE ZAPRASZAMY NA NABOŻEŃSTWO WTORKOWE DO ŚWIĘTEGO Z PADWY PO MSZACH ŚWIĘTYCH O GODZINIE 8:30 I 19:00

źródło: https://lagloriadelasantisimavirgen.wordpress.com/2015/09/22/o-nasladowaniu-sw-antoniego/

O. I. Kmiecik, Św. Antoni Padewski jako zwierciadło cnót, Kraków 1931, str. 5-9.

Komentarze zamknięte, ale trackbacks i пингбэков otwarte.