Maryja domaga się od nas, abyśmy Jej wzywali i modlili się do Niej we wszelkich wypadkach. Nie żeby zebrać miała naszych hołdów i dowodów czci, co i tak nie mogłoby wyrównać Jej zasług lecz aby widziała, że przez to pomnaża się w nas ufność i nabożeństwo ku Niej i aby wtedy łatwiej mogła ratować nas i pocieszać.

Św.Alfons Liguori
Cudowny obraz Matki Bożej Piotrkowskiej

Wielkimi krokami zbliżamy się do świąt Bożego Narodzenia, kiedy to Maryja pocznie Jezusa w ubogiej stajence. Trwamy w okresie ,,świątecznej gorączki”, gdzie każdy z nas chce zdążyć na ten dzień, który już za tydzień, ale może w tą ostatnią środę przed narodzinami Chrystusa skupmy się na Nim, Jego Matce oraz świętym Józefie.

Niezwykłe były okoliczności narodzin Jezusa: Jego Matka, Maryja, była w tym czasie narzeczoną Józefa, co – wedle Prawa Mojżeszowego – zobowiązywało ją do absolutnej wierności Józefowi, tak jak po zawarciu związku małżeńskiego.

Okazuje się, że jest brzemienna, a to wskazuje na jej niewierność. Obowiązkiem zatem Józefa jest donieść o tym radzie miejskiej, a ta powinna wykonać na niej wyrok śmierci poprzez ukamienowanie na progu rodzicielskiego domu, zgodnie z Prawem Mojżeszowym. On jednak tego nie czyni, bo jest „sprawiedliwy”, dikaios, co w biblijnym rozumieniu oznacza miłosierną sprawiedliwość.

Gdyby wręczył Maryi tzw. list rozwodowy, uczyniłby sprawę publiczną z koniecznością podania przyczyny, dla której nie chce lub nie może zawrzeć tego związku. Oczywiście, on byłby wolny od wszelkiej winy – ona byłaby wyłącznie po stronie Maryi, a konsekwencją tego – jej śmierć lub raczej – publiczne „zniesławienie”, deigmatisai, jak czytamy w tekście, bo chyba w czasach Jezusa nie szafowano już, na szczęście, tak okrutnymi wyrokami śmierci. Maryja wróciłaby do domu rodzicielskiego w niesławie, a hańba spadłaby również na jej rodziców, którzy nie potrafili „upilnować” swej córki.

Ponieważ jednak Józef jest „miłosiernie sprawiedliwy”, dlatego nie daje Maryi listu rozwodowego, i chce ją oddalić „potajemnie”, lathra, czyli „po cichu”, nie nagłaśniając sprawy ani nie informując przedstawicieli oficjalnej władzy religijnej. Tym samym rezygnuje z zawarcia związku małżeńskiego jednostronnie zrywając wcześniejszą umowę i biorąc na siebie całą odpowiedzialność za to, co się stało. Teraz to on, w opinii publicznej, jawi się jako rozpustny i wszeteczny młodzieniec, który omamił młodą dziewczynę obietnicą małżeństwa, doprowadził do tego, że jest w ciąży, a potem zrezygnował z małżeństwa, porzucając ją jako pannę z dzieckiem. Spadną na niego, co prawda, kary finansowe, ale przecież Maryja pozostanie przy życiu, a to dla niego było najważniejsze. Także rodzice Maryi zostaną zachowani od publicznego napiętnowania.

Józef bowiem kochał Maryję tak bardzo, iż wolał na siebie ściągnąć odium społecznego potępienia, aniżeli w czymkolwiek zranić Maryję – choćby nawet podejrzeniem o jej niewierność wobec niego.

A kiedy wszystko już postanowił w swym sercu, oto Bóg przez anioła wyjaśnia mu całą sytuację, uspokajając, by nie bał się wziąć Maryi do siebie jako swej małżonki, ponieważ z Ducha Świętego jest to, co się w niej poczęło.

Jakże piękny przykład miłości Józefa do Maryi, ich wzajemnego zaufania względem siebie i wobec Boga, który doświadcza, lecz zawsze wyprowadza z ciemnego tunelu na przestrzeń pełną światła.

Dodajmy jeszcze parę uwag. Po pierwsze, Bóg szereg razy przemawia do Józefa we śnie. Sen był i pozostaje jednym ze sposobów Bożego kontaktowania się z człowiekiem (tak jest praktykowane np. w islamie po dzień dzisiejszy). Nie jest więc prawdziwe powiedzenie: „sen – mara, Bóg – wiara”.

Po drugie, Bóg objawiający się człowiekowi w swym majestacie i potędze zawsze wzywa go do odwagi: „nie bój się! nie lękaj się!” Bóg nigdy nie przychodzi straszyć człowieka, jak wampiry czy zombi z telewizyjnych koszmarów. Bóg przychodzi, by podtrzymać człowieka na duchu i wlać w jego słabe serce nadzieję na szczęśliwe rozwiązanie życiowych trudności oraz obdarować go trwałym pokojem, którego świat dać nie może, bo go po prostu nie ma.

Po trzecie, nowonarodzone dziecię otrzyma imię Jezus, tzn. „Jahwe wybawia”, ponieważ przez nie właśnie Bóg wybawi ludzi od ich grzechów.Misja specjalna Jezusa jest rzeczywiście militarna: podejmie skuteczną walkę z osobowym złem, szatanem, uwalniając spod jego terroru wszystkich ludzi – zakładników nienawiści i przemocy. Dlatego otrzyma drugie, symboliczne imię Emmanuel, czyli: „z nami Bóg”, bo w Jego osobie Bóg stanie się naprawdę bliski człowiekowi: odtąd i na zawsze.

Jak zawsze zachęcamy do wysyłania swoich próśb i podziękowań przez naszą Księgę Intencji, zostaną one wyczytane podczas nowenny do Pani Piotrkowskiej, po Mszach Świętych o godzinie 8:30 i 19:00, natomiast intencję Eucharystii do Pani Piotrkowskiej można złożyć w zakrystii przed godziną 19:00.

źródła: https://archibial.pl/czytania/

Komentarze zamknięte, ale trackbacks i пингбэков otwarte.